Dzięki uprzejmości wizaz.pl otrzymałam do przetestowania maszynkę do golenia Wilkinson Hydro Silk, a ponieważ jest niedziela uraczę Was krótką ale za to konkretną opowieścią o tym produkcie.


Opakowanie, w którym jest maszynka wygląda tak jak na zdjęciu, nie ma w pakiecie dodatkowych ostrzy, tylko jedno. Natomiast możecie oczywiście ostrza dokupić. Cena takiej maszynki na dzisiejszy dzień to 44,99 w Rossmannie, natomiast pakiet 3 sztuk ostrzy to koszt 49,99 również w Rossmannie. Celowo podaję ceny w drogeriach Rossmann ponieważ, obecnie jest ich w kraju tak wiele, że każda z Was na pewno ma możliwość odwiedzenia tejże drogerii.

Czym zatem się wyróżnia maszynka Wilkinson Swords Hydro Silk? Posiada 5 ostrzy, co jest pewnego rodzaju innowacją ponieważ większość maszynek dla kobiet posiada 3 ostrza, czasami spotykamy 4. Dodatkowo każda głowica z ostrzami posiada dwa pojemniki wypełnione nawilżającym serum. Na pewno część z Was pomyśli sobie "to już było" zapewniam Was jednak, że jesteście w błędzie.


Owszem wiele maszynek posiada paski nawilżające, ale to nie to samo. Tutaj serum na prawdę nawilża już w trakcie golenia, dzięki czemu maszynką sunie się jak nożem przez masło :). Golenie nóg to sprawa kilku minut, ponieważ dzięki 5 ostrzom i nawilżającemu serum maszynka przesuwa się bardzo szybko, a jednocześnie bardzo dokładnie goli wszystkie nawet najkrótsze włoski. Ważne jednak jest to z jaką siłą przyciśniecie maszynkę do skóry. Przy moim pierwszym podejściu za lekko docisnęłam maszynkę do nogi i byłam zasmucona, ze tak niedokładnie ją ogoliła, jednak przy 2 podejściu zdecydowałam się na troszeczkę mocniejszy docisk i efekt był w 100% zadowalający. 

Oprócz oczywistych zalet jakimi jest dokładność, szybkość i nawilżenie, maszynka posiada jeszcze jedną równie oczywistą zaletę. Jej design, iście kobiecy w modnych soczystych kolorach i wyjątkowo wygodnym kształcie, a do tego Wilkinson Sword dołącza stojaczek/wieszaczek na maszynkę, dzięki któremu nie musimy martwić się o to gdzie i jak ją będziemy trzymać. Ot takie mile dla oka rzeczy, które może nie znaczą wiele, ale zawsze coś, choćby najmniejsze ale coś :).

Podsumowując ten krótki artykuł, który tu w niedzielę naskrobałam. Polecam Wam kochane maszynkę Hydro Silk, bo jest warta swojej ceny i działa tak jak Producent obiecał, nie ma tu grama przesady. 

Przez ostatnich kilka tygodniu miałam okazję zaprzyjaźnić się z nową maskarą marki Rimmel - Volume Shake. Na czym polega jej fenomen dowiecie się za chwilkę, oczywiście ci z Was, którzy jeszcze tego nie wiedzą.



Kiedy zgłaszam się do testowania, czytam o produkcie wszystko, ale do czasu jego testowania głównie zapominam o co chodzi. Lubię to moje zapominalstwo bo niejednokrotnie produkty przeze mnie testowane potrafią mnie zaskoczyć czymś pozytywnym i łatwiej mi się je testuje, bardziej na świeżo, kiedy mój umysł nie jest zamącony przez "obietnice" producentów. Dokładnie tak było z ta maskarą jak tylko wzięłam ją do ręki pomyślałam "ale fajnie się trzyma, taka ciężka". Po czym jak małe dziecko wzięłam ją "w garstkę" i potrząsnęłam niczym grzechotką. Tu na mojej twarzy wymalowało się kolejne zaskoczenie "coś tam lata" :). Tak o to dowiedziałam się, że przed użyciem trzeba potrząsnąć. 


Dlaczego energicznie machamy łapką przed odkręceniem maskary? Otóż innowacyjność tego produktu polega na tym, że w środku mamy "mieszadełko", które podczas potrząsania dokładnie miesza tusz, tak by był zawsze świeży. Eureka! Faktycznie czytałam o tym podczas zgłaszania się do testowania. 



Zastanawiacie się pewnie czy to działa, tak działa. Maskara zawsze jest świeża, jakby za każdym razem była pierwszy raz otwierana (co widać na zdjęciu), dzięki temu zawsze jest płynna i łatwo się nią maluje rzęsy. Czy nie zostawia grudek na rzęsach? To jest kwestia wyższej szkoły jazdy w machaniu ręką. 


Przed użyciem musicie bardzo dokładnie ją rozmieszać, jeśli będziecie mieszały za krótko, może się zdarzyć tak, że grudki się pojawią, jeśli jednak policzycie do siedmiu :) maskara będzie idealnie wymieszana i grudek nie będziecie musiały się obawiać.


Poświęcę teraz na zakończenie krótką chwilę na efekt jaki maskara daje na rzęsach. Pomijając oczywiście największe atuty - świeżość i brak grudek, jak dla mnie nie wyróżnia się niczym specjalnym. Moje rzęsy podobnie wyglądają przy użyciu innych maskar. Pokrycie rzęs jest 100% nawet tych najkrótszych, ale przecież to żadna nowość. Na rynku mamy dużo takich tuszy do rzęs, za dużo niższą kwotę. Ale, ale!

Jest jeszcze jedna, dla mnie bardzo istotna zaleta tej maskary, kiedy otwieram tego typu produkt, ważne jest dla mnie, żeby nie pachniał żadnymi konwaliami i innymi "kwiato-podobnymi smrodami", na całe szczęście Rimmel nie dodał, żadnych zapachów do swojego produktu! 

Podsumowując już moją recenzję chciałabym Wam gorąco polecić nowość od Rimmel, jej cena to 39,99 w Rossmanie, ale wszystkie z Was wiedzą, że tam dzieją się kosmiczne promocje co jakiś czas, więc na pewno da radę upolować ją dużo taniej, a na prawdę jest warta tych 40 zł bez grosika! Dzięki możliwości regularnego mieszania maskary, jest zdecydowanie bardziej wydajna, niż te które wysychają z każdym otwarciem.
POLECAM
/Em 

Zostałam wybrana do testowania zestawu kosmetyków 30+ przez portal Ofeminin.pl. Bardzo dziękuję za przekazanie mi produktów do testowania. Zanim przedstawię Wam moją opinię, zanim sama ją poznam, już dziś pokazuję Wam co będę miała okazję przetestować.


Żel myjąco-energetyzujący z witaminą C i D, który ma za zadanie dokładnie oczyścić skórę i zwęzić pory, jednocześnie zmniejszając ich widoczność.

Nawilżający krem-żel rozświetlający z witaminą C i D, który ma za zadanie ujędrnić i rozświetlić moją cerę.


Skoncentrowane StimuSerum z witaminami C i D, ma za zadanie rozświetlić, odmłodzić, nawilżyć i wygładzić skórę twarzy i szyi, nie lada zadanie przed serum stoi. Zobaczymy jak się sprawdzi. Już dziś zaczynam kurację a o efektach dowiecie się w niedalekim czasie.

/Em

Zostałam wybrana do testowania kapsułek Vizir 3 w 1, tak się składa, że miałam już okazję testować kapsułki Ariel, dlatego będzie to dla mnie podwójna zabawa. Będzie co porównywać, Zanim podzielę się z Wami moją opinią na temat kapsułek, pozwolę sobie przybliżyć, co zawiera zestaw Ambasadora.


Paczka Ambasadorów była wypełniona po brzegi, a w niej znalazło się wszystko to czego Ambasador może sobie życzyć, aby sprawnie przeprowadzić kampanię rekomendacji marki. 


Oprócz mojej ukochanej książeczki Badań Opinii i praktycznego Przewodnika Projektu, w paczce Ambasadora znaleźć można było 20 pojedynczych kapsułek do rozdania dla znajomych, wraz z ulotkami poruszającymi najważniejsze kwestie związane z użytkowaniem kapsułek, oraz pudełko z 17 kapsułkami w środku do testowania dla Ambasadorów. Jak napisałam wyżej zestaw marzenie.


Tak zapakowane w mini pudełeczka pojedyncze kapsułki trafią do moich znajomych, już teraz jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

/Maria

... miłą niespodzianką, gdyż moja odpowiedź konkursowa została nagrodzona egzemplarzem książki. Dziękuję bardzo za wygraną księgarni Kawiarenka Kryminalna :).

Cześć kochani, lubicie dobre gry komputerowe? Jeśli tak to macie okazję nabyć zupełnie za darmo pełną wersję gry Wiedźmin w wersji Enhanced Edition. Wszystko co musicie zrobić to kliknąć w TUTAJ i postępować zgodnie z instrukcją. 

Skrollując stronę w dół w tekście po prawej stronie znajdziecie tabelkę z możliwością wpisania e-maila oraz captcha, wpiszcie sobie e-mail zaznaczcie, że nie jesteście robotami i chwilę później dostaniecie e-mail z linkiem.


Moja zielona tabelka wygląda tak, ponieważ maila już zarejestrowałam. Po kliknięciu w link z maila zostałam przekierowana na stronę  gog.com gdzie postępując zgodnie z instrukcją "zakupiłam" grę The Witcher Enhanced Edition, a tak wygląda zawartość do pobrania.


Bardzo fajna opcja dla fanów naszej jak dotąd najlepszej produkcji :).

/Em

W ostatnich tygodniach miałam okazję wziąć udział w kampanii organizowanej przez portal trnd. Była to moja pierwsza kampania wraz z trnd i muszę przyznać, że niestety nie jestem w 100% nią zachwycona. Przyzwyczaiłam Was już do szczerych opinii, a nie do wszechobecnego zachwytu byle tylko przypodobać się organizatorom kampanii, głównie dlatego, że sama chciałabym czytać wiarygodne recenzje, a nie miliony przesłodzonych epitetów na temat przeciętnego produktu.
Zanim jednak podzielę się z Wami drodzy czytelnicy szerszą opinią na temat sklepu i kampanii napiszę kilka słów o samej paczce Ambasadorów projektu Wiosna z Zalando.


Tak wyglądała zawartość pudełka, wiem wiem, zawsze pierwsze zdjęcie przedstawiało pudełko, jednak w tym wypadku nie było co pokazywać. Myślę, że pogniecione i otwarte pudełko z cienkiej "tektury" jest mało estetyczne i fotografowanie go mijało się z celem. Zacznę zatem post od zdjęcia tego co było w pudełku, standardowo list powitalny, książeczka do wypełnienia opinii z rozmówcami, przewodnik po projekcie, 5 kodów rabatowych, jedna koperta z kartą upominkową o wartości 100 zł oraz torba na zakupy z logo Zalando.

Długo się zastanawiałam jak napisać ten post, czy napisać o pozytywach najpierw, a później przytłoczyć Was przykrą prawdą, czy może najpierw napisać smutne wieści i na deser dołożyć trochę pozytywnej wibracji. Postanowiłam zacząć jednak od pozytywów, wtedy Ci z Was, których nie interesują te gorsze wieści nie doczytacie tekstu do końca :)

Paczka Ambasadora - PLUSY

W paczce Ambasadorów znalazła się GENIALNA torba na zakupy. Dlaczego genialna? Przede wszystkim dlatego, że jest solidnie wykonana, na prawdę Zalando nie oszczędzało na materiale, szyciu, a nawet na nadruku logo. Tu możecie mi zaufać w 100% wiem co mówię, w końcu zajmuję się na co dzień reklamą, ta torba posłuży Wam na prawdę długo.

Drugim plusem na pewno jest przygotowanie samej kampanii, 5 bonów dla znajomych, jedna karta upominkowa to wszystko czego trzeba by troszkę zaszaleć, z naciskiem na troszkę. Książeczka do wpisywania raportów jak zawsze ułatwia pracę w takiej kampanii, a przewodnik po projekcie jest świetnie przygotowany, by bez problemu przejść przez cały proces zakupów w sklepie internetowym Zalando.

 

Paczka Ambasadora - MINUSY

Ogromnym minusem natomiast jest przygotowanie paczek do wysyłki, nie jestem jedyną Ambasadorką, która dostała paczkę otwartą i pogniecioną, z ogromnymi wątpliwościami odebrałam ją od kuriera, gdybym tak dostała zamówiony produkt, razem z kurierem siedlibyśmy przy kawie i spisali protokół zwrotu. Nie pokażę Wam zdjęć pudełka, ponieważ jak już wcześniej wspomniałam nie byłyby one miłe dla oka. Co było powodem uszkodzeń w transporcie? Nie firma kurierska, natomiast zły dobór materiałów na pudełko oraz brak wypełnienia pudełka w środku. Liczę na to, że Organizatorzy następnej kampanii z Zalando bardziej się postarają.

Czas przejść do właściwej części - opinii obsługi sklepu Zalando, bo na tym polegała kampania, Ambasadorzy i obdarowane przez nich kodami rabatowymi osoby miały za zadanie sprawdzić jak działa sklep i czy zamawianie w nim jest proste i przyjemne.


Kody rabatowe, które rozdałam znajomym, mam nadzieję, że działały. Kodami były zainteresowane tylko osoby, które zamawiały już wcześniej w sklepie Zalando odzież, znały system i wiedziały jak wygląda składanie zamówień w tym sklepie. Osoby, które pierwszy raz odwiedziły sklep w poszukiwaniu produktów dla siebie, jednogłośnie stwierdziły, że ceny są stanowczo za wysokie i za 200 zł można nabyć dużo ciekawsze produkty gdzie indziej, a rabat 20% to za niski rabat by na silę coś kupować. Cóż mogę powiedzieć, poniekąd podzielam ich opinię, ale nie w pełni. Nie wszystko jest czarno-białe, jest też dużo szarości pomiędzy tymi dwoma kontrastowymi "kolorami".


Ja i moja karta długo zastanawiałyśmy się co wybrać w ramach upominku za 100 zł. Nie było to łatwe zadanie, mogłabym powiedzieć, że nawet bardzo trudne. Zalando prezentuje w swoim sklepie internetowym bardzo bogatą ofertę. Prawie każdy znajdzie tam coś dla siebie bez większego wysiłku, prawie... ja niestety należę do tego maleńkiego grona osób, które nie są zachwycone ofertą i wybierały produkt na siłę. Przejrzałam każdą kategorię, wszystkie produkty, na które mogłam sobie pozwolić. Niestety te z nich, które mi się bardzo podobały były "way out of my league", zdecydowałam się więc na zakup torby sportowej firmy Nike.


Jak oceniam sam proces składania zamówienia? Jest dziecinnie prosty, zakładamy konto, logujemy się, wrzucamy wybrane przez nas produkty do koszyka i postępujemy zgodnie z instrukcją, na koniec przed finalizacją wklepujemy kod rabatowy/bon/nr.karty upominkowej i zatwierdzamy. Nic łatwiejszego, prawie każdy w dzisiejszych czasach poradzi sobie z tym systemem zamawiania bez problemów, każdy kto choć raz zamawiał cokolwiek w sklepie internetowym. Sklep oferuje szczegółowe tabele rozmiarów dla odzieży i obuwia, dzięki którym jeśli dokładnie wykona się pomiary jesteśmy w stanie dopasować odzież do naszej postury/figury. Dobrą opcją jest również darmowa wysyłka i możliwość zwrotu produktu jeśli nie spełni on naszych oczekiwań, w drugim przypadku jest jednak mały haczyk, co uświadomiła mi jedna z osób, której przekazałam kod rabatowy. W sklepie nie istnieje coś takiego jak wymiana produktu, ze względu np. na to, że jest na nas za mały/za duży. Jeżeli kupicie produkt z kodem rabatowym i okaże się dla Was nieodpowiedni, możecie go zwrócić i kupić nowy ale już bez rabatu, rabat przepada bo został wykorzystany przez Was podczas pierwszego zamówienia. Czy to jest nie fair? Otóż nie, decydując się na zakup przez internet produktów, które w wielu przypadkach możecie kupić po prostu wychodząc z domu do galerii handlowej/markowych butików sami narażamy się na ryzyko, że odzież będzie niedopasowana. Dlatego warto pamiętać o tym ryzyku przed złożeniem zamówienia. Warto też pamiętać o tym, że nie zawsze kolory będą idealnie odwzorowane, w rzeczywistości czasami mogą się znacznie różnić, choćby nawet ze względu na to, że mamy rożne ustawienia ekranów, na których przeglądamy ofertę.

Podsumowując już kampanię Wiosna z Zalando, nie była to idealna kampania, jednak była ciekawym doświadczeniem. Sklep Zalando jest banalny w obsłudze, godny polecenia każdemu kto znajdzie tam coś dla siebie. 


/Em